Po całodziennej podróży autokarem z Arushy przybywamy pod wieczór do Dar. To duże miasto. Widać dużo hindusów i arabów. Mieszanka o wiele większa niż w Nairobi. Nocujemy w hostelu prowadzonym przez hindusów, a ja jem na kolację kurczaka z pieca Tandoori robionego w reatauracji na dole.
Wieczorem jedziemy z poznanym pod hostelem taksówkarzem do klubów na plaży. Mało się dzieje, ale to okazja do rozmowy i poznania życia miejscowych. okazuje się, że problemem jest tutaj np. separatystyczne podejście arabów z Zanzibaru. Nasz nowy kolega uważa, że niedługo Zazibar oddzieli się jako arabskie państwo i wpłynie to negatywnie na turystykę.